Subskrybuj

Gdyby Ciol mogła chodzić do szkoły…

Szkoła Ducuum mieści się w dwóch budynkach: w murowanym są dwie klasy, dwie następne w zbudowanym z trzciny. Uczy się tu około 150 dzieci. W klasach nie ma podłóg, ławki są tylko w murowanym budynku, na ścianie wisi obdrapana tablica – to całe wyposażenie. Dzieci przychodzą z reklamówką z logo UNICEF-u, w której mają cienki zeszyt i ołówek. Żadne dziecko nie ma podręczników. Za to mają duże ambicje i wielkie marzenia.

„Szkoła jest światłem świata” – te słowa słyszę od piętnastoletniej Ciol, z którą rozmawiam, stojąc przed jej tukulem (domem z gliny i trzciny) w wiosce Guan Chat w południowym Sudanie. Największym marzeniem Ciol była szkoła: chciała nauczyć się czytać i pisać, dowiedzieć się czegoś o świecie. Trwająca dwadzieścia jeden lat wojna[1]w południowym Sudanie uniemożliwiła spełnienie tego marzenia i zmieniła jej życie. Ciol urodziła się długo przed końcem konfliktu, dlatego nigdy nie chodziła do szkoły. Niestety, teraz…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Europa a turecki eksperyment