Jacek KurońPostawa Kościoła wobec Jacka Kuronia boli mnie jakoś szczególnie. Może dlatego, że jego „niereligijne chrześcijaństwo”, wybiegające daleko poza urzędnicze sprawdziany religijności, zostało sprawdzone doświadczalnie. Czystość intencji potwierdzał przez całe życie: jako wychowawca młodzieży w latach pięćdziesiątych, jako działacz opozycji demokratycznej (a swą opozycyjność zamanifestował po raz pierwszy w 1964 roku, podpisując z Karolem Modzelewskim list otwarty do członków partii, nie mając za sobą nawet minimalnego poparcia społecznego), jako minister pracy i polityki społecznej, dla którego zawsze najbardziej liczyli się wykluczeni. Kościół nie ujął się jednak za Jackiem, gdy pomawiano go o przeszłość agenturalną (co można wyczytać choćby w publikacjach…
Publicystka, wieloletnia redaktorka „Tygodnika Powszechnego”, w którym pełniła m.in. funkcje sekretarza redakcji i zastępcy redaktora naczelnego, członkini zespołu miesięcznika „Znak”. W latach 1989–1993 – posłanka na Sejm z ramienia Solidarności, a potem Unii Demokratycznej. Ostatnio opublikowała...