Rybczyński, śledząc historię „domowości” od średniowiecza aż po współczesność, udziela pozornie prostej odpowiedzi na to pytanie: pokazuje, że zmodernizowane, surowe i proste wnętrza niejednokrotnie okazują się „ciosem wymierzonym w rozwój domowego komfortu”. „Komfort” jest tym pojęciem, które znajduje się w centrum zainteresowania autora i uspójnia jego eseistyczne rozważania. Słowo to pierwotnie utożsamiano ze „wzmacnianiem” czy „pocieszaniem”, a znaczenia zbliżonego do obecnego zaczęło ono nabierać dopiero w XVIII w., kiedy definiowano je jako dobre fizyczne samopoczucie i odczuwanie przyjemności. Architekt stara się wykazać, że pojęcie komfortu ma wielowarstwową strukturę, jest uwarunkowane historycznie, ale ostatecznie pozostaje w pełni nieuchwytne i tworzy pewną „kulturową sztuczkę”, językowy wynalazek. Rybczyński w ciekawy sposób opowiada m.in. o tym,…
Redaktorka miesięcznika „Znak”, recenzentka, absolwentka krytyki literackiej Uniwersytetu Jagiellońskiego.