Minima moralia, czyli pre-etyka
Dlaczego, ostatecznie, „minima moralia”? Przede wszystkim z powodu pełnej szacunku niechęci wobec Arystotelesa. Pełnej szacunku, bo jedyne miejsce w zainaugurowanej przez niego tradycji Magna Moralia, do jakiego możemy pretendować, to skromna pozycja autora drugorzędnego. Niechęci, bo mamy alergię na Arystotelesowski „maksymalizm”, na jego nieograniczoną, niewzruszoną, ścisłą kompetencję. Następnie „minima moralia”, ponieważ sytuowanie dyskursu na poziomie innym niż poziom własnych ograniczeń oraz poziom współczesnego relatywizmu wydawałoby się nam gestem nieuczciwym. W rzeczy samej, na tych stronach mowa jest nie o etyce, lecz o jakiejś pre-etyce, o przygotowawczym sondowaniu, którego jedyną ambicją jest wzbudzanie etycznego zatroskania, a nie jakakolwiek systematyczna konstrukcja. Co…