Wydawać by się mogło, że podobne publikacje są dziś nie do pomyślenia, przynajmniej w szerszym obiegu. Dlatego pojawienie się na rynku książki Mariana Miszalskiego, publicysty, tłumacza literatury francuskiej (m.in. Symfonii pastoralnej André Gide’a), powinno niepokoić.
Przepełnione przypisami Żydowskie lobbysugeruje, że czytelnik sięga po rzecz poważną i napisaną rzetelnie. Niestety, okazuje się, że przypisy sporządzane są dowolnie, na ogół nie odsyłają do żadnych źródeł, a aparat krytyczny jest fikcją. Rzecz wpisuje się w dyskurs o żydowskim lobby i, jako operująca insynuacjami i kliszami, nie zasługiwałaby na uwagę, gdyby nie to, że Miszalski, autor „Niedzieli” i „Głosu Katolickiego”, występuje m.in. w obronie chrześcijaństwa i manipuluje nauką Kościoła. Sugeruje…