A przecież można dostrzec paralele pomiędzy historią Polski i Armenii – oba narody były przez wieki ciemiężone przez innych, kultywują swoją martyrologię, zostały okrojone pod względem terytorialnym i w dalszym ciągu śnią sen o minionej potędze. Chociażby przez wzgląd na to powinno się patrzeć na Ormian jak na braci w niedoli.
Hajastan niczym biblijny Hiob znosi coraz to cięższe ciosy. Armenia, jak „matka Rosja”, która rzekomo sprawuje nad nią rządy, nie kocha swoich dzieci. Żyje za to mitami i symbolami np. o pochodzeniu wywodzącym się ze starożytnego kraju Utratu, utraconej na rzecz Turcji górze Ararat i wojnie o Górski Karabach. Historia Armenii tworzy zamknięty krąg – niesprawiedliwości, krwi, łez i nienawiści. Brzeziecki i Nocuń relacjonują zatrważające losy całego…