Karolina Głowacka: Co nam daje moralność jako gatunkowi?
Paweł Boguszewski: Pozwala funkcjonować w obrębie grupy, ba to dzięki działaniu w niej gatunkowi zwykle łatwiej jest przetrwać.
Inne zwierzęta też tworzą grupy. Czy dostrzega Pan coś, co wyróżnia człowieka?
Dzięki umiejętności myślenia abstrakcyjnego w przypadku Homo sapiens te grupy mogą być bardzo liczne i niezwiązane ze sobą bliskością genetyczną, ale np. połączone ideą. Moralność, rozumiana jako granie według określonych reguł, daje nam możliwość tworzenia narodów i państw.
To nas wyróżnia, ale byłbym ostrożny ze stawianiem kategorycznej granicy w kwestiach społecznych pomiędzy człowiekiem a zwierzętami. Podejście klasyczne, wywodzące się z filozofii, mówi, że człowiek jest gatunkiem odrębnym i wyjątkowym oraz że większość zjawisk, które obserwujemy u siebie, w ogóle nie dotyczy zwierząt. Co więcej, część gatunku ludzkiego była wyłączona poza nawias „prawdziwej ludzkości”. Aborygeni dopiero w roku 1967 zostali wykreśleni z księgi fauny i flory Australii. Najpierw byli traktowani jako fauna, potem jako gorszy rodzaj człowieka.
Neuronauka podchodzi do tego inaczej. Bada reakcje mózgu, poznaje mechanizmy przetwarzania bodźców środowiskowych, nie zakładając przy tym granic gatunkowych.
Przeciwnie, stara się zobaczyć wspólne cechy ludzi, małp, innych ssaków i reszty zwierząt. Jeśli znajdujemy takie elementy, tzn., że są one produktem ewolucji, dostaliśmy je w spadku po naszych zwierzęcych przodkach. Naukowcy starają się znaleźć ciągłość, w tym ciągłość zjawisk, które można opisać jako moralność, społeczne wartościowanie czy społeczną etykę.
Czy naukowcy potrafią określić moment, w którym pojawiła się moralność?
Myślę, że nie da się jednoznacznie wyznaczyć takiego momentu w historii życia na naszej planecie. Poza tym moralność jest trudno definiowalnym zjawiskiem, szczególnie jeżeli chcemy badać ją u zwierząt. Podobnie jest z innymi tego typu koncepcyjnymi zjawiskami, np. z emocjami. Każdy badacz emocji musi zwykle założyć z góry definicję operacyjną konkretnej emocji, czyli zaznaczyć, z której definicji korzysta w badaniach. „Emocja”, „moralność” to są tzw. pojęcia parasolowe, przykrywają bardzo wiele zjawisk oraz zachowań. U zwierząt możemy obserwować zachowania, które u ludzi uznalibyśmy za moralne, np. pies broni innego przedstawiciela swojego gatunku, narażając się na zranienie.
Albo matka chroni swoje młode. To u zwierząt powszechne.
Tak, tylko czy to jest moralne w kategoriach świadomego wyboru moralnego? Czy jedynie zwykły odruch? Odpowiedź na to pytanie trudno będzie uzyskać od zwierząt. U ludzi mamy możliwość świadomego wglądu w siebie, który sprawia, że jesteśmy w stanie rozumieć swoje zachowanie. I posiadamy metody komunikacji, możemy opowiedzieć o tym doświadczeniu.
Taki wgląd, ocena samych siebie zachodzi pod warunkiem, że ludzie są racjonalni.
Oczywiście, że nie są. To znaczy: przeważnie nie są. Na racjonalny osąd możemy liczyć w ograniczony sposób i wymaga on czasu oraz wysiłku.
Nasza nieracjonalność ma źródła w tych samych układach mózgowych, które regulują zachowania określane jako moralne, takie jak pomoc osobnikom własnego gatunku czy uczciwość wobec drugiej osoby. Jeśli jednak zostaniemy oszukani, staramy się ukarać oszusta, nawet jeśli na tym stracimy. Adam Smith uważał, że człowiek jest jednostką racjonalną i zawsze wybierze ekonomiczny zysk. Ale to nieprawda. Pokazały to liczne eksperymenty z grami ekonomicznymi. W jednej z takich gier gracz ma zaakceptować podział 10 zł dokonany przez nieznaną mu osobę. Jeżeli zaakceptuje podział, to obaj dostają pieniądze. Jeżeli odrzuci układ, obaj odchodzą z pustymi rękoma. W przeważającej liczbie przypadków, jeżeli gracz uzna, że druga osoba źle podzieliła pieniądze, np. z 10 zł przyznała sobie 8, a 2 jemu, to odrzuci podział. Straci swoje darmowe 2 zł, ale nie dopuści, by „oszust” dostał więcej. Ale jeśli graczowi powie się, że podziału dokonał komputer, to człowiek akceptuje układ i zabiera swoje 2 zł. Pokazuje to, że nawet w prostych wyborach ekonomicznych nie jesteśmy racjonalni. Zamiast niewielkiego zysku wybieramy moralne piętnowanie oszustwa. Nie ma na to racjonalnego i ekonomicznego wytłumaczenia.
Taki mechanizm ma ewolucyjnie znaczenie. Zawsze w populacji pojawią się pasożyty niedbające o wspólne dobro, na których traci cała grupa. Trzeba minimalizować takie zjawiska, dlatego wybieramy dla tych osobników karę, nawet jeśli jest kosztowna. To już jest coś, co można nazwać osądem moralnym. Frans de Waal, doskonały naukowiec, prymatolog i etolog, przeprowadził badania, w których małpy musiały współpracować o nagrodę. Jeśli nagradzana była tylko jedna z nich, to dzieliła się z partnerką. To już krok do tego, co nazwać możemy poczuciem sprawiedliwości społecznej. Inny przykład: małpa poczuła się oszukana, bo dostała kawałek zwykłego ogórka zamiast obiecanego pysznego winogrona. Widziała, że jej towarzyszka za taki sam żeton dostaje właśnie winogrono. Jej reakcja to wściekłość i wyrzucenie ogórka, którego w innych warunkach zjadłaby ze smakiem. To wygląda jak poczucie krzywdy moralnej.
Można zejść jeszcze niżej w drabinie ewolucji. Empatia. Ją bada się znacznie trudniej, bo jest zjawiskiem wewnętrznym, odczuciem rodzącym się w mózgu. Ale widać jej manifestacje w postaci zachowania, np. u szczurów. W ostatnich latach powstała cała seria badań na temat zachowań ratunkowych, prowadzona m.in. w laboratorium Peggy Mason z University of Chicago. Szczur ma do wyboru: albo samemu zjeść szybko czekoladę, albo najpierw wyswobodzić zamkniętego kolegę. Zwykle decyduje się uwolnić więźnia. Jeszcze inne doświadczenie: szczur dostanie smaczną nagrodę, ale to spowoduje coś nieprzyjemnego dla jego towarzysza. Zwykle szczur rezygnuje ze smakołyku.
Czy zwierzęta są moralne?
Wydaje mi się, że w pewnym sensie tak. Zwierzęta społeczne działają według wbudowanego kodu i wykazują działania, które możemy zidentyfikować jako moralne albo niemoralne. Wrócę do szczurów. W jednym z eksperymentów skonstruowano specjalny labirynt wodny, w którym ukryty był pokarm. Szczury siedziały na platformie. Żeby zdobyć pokarm, musiały przepłynąć labirynt i wrócić na platformę, tylko tam dało się go zjeść. Grupa się dość szybko podzieliła na tych, którzy pływali, i tych, którzy czekali na platformie i siłą zabierali zdobycz.
Czysty wyzysk.
Jak widać, także u szczurów są ci moralni i niemoralni. Tak samo jak w społeczeństwie ludzkim.
Szczury trudno posądzić o etyczne rozważania. Skoro obserwujemy u nich tak podobne do ludzi zachowania, to może i naszych decyzji nie należy traktować jako w pełni przemyślanych. Raczej powinniśmy powiedzieć: nasze struktury mózgowe powodują, że podejmujemy określone decyzje.
Tak – tyle że u ludzi ten mechanizm działa trochę inaczej. Mamy w sobie altruizm wobec zupełnie obcych ludzi, z którymi czujemy więź, mimo że nie jest to więź genetyczna ani wytworzona przez wspólne wychowanie. Skąd się biorą te wszystkie zachowania wspierające grupę?
Ewolucja nie działa na poziomie jednostek, tylko gatunku, grupy. To kalkulacja.
Jeśli się poświęcę, ale dzięki temu przeżyje dziesięcioro mojego potomstwa, to mnie się to genetycznie opłaca, a grupa zyskuje więcej osobników.
Czy możemy podzielić moralność na małe kawałki – empatię, ocenę moralną, kalkulację ekonomiczną itd. – i umiejscowić je w mózgu, opisać chemicznie?
To właśnie próbuje robić nauka. Zacznijmy od empatii. Jej podstawą jest zrozumienie, że istnieje odmienny żywy osobnik, który ma umysł inny od naszego. Dzieci do tego dorastają – funkcjonuje rozwojowa teoria umysłu, według której w pewnym wieku dzieci zaczynają pojmować, że ktoś może czegoś nie wiedzieć albo wiedzieć więcej niż one. Zwierzęta też rozumieją, że inny osobnik tego samego gatunku może odczuwać ból.
Za empatię najprawdopodobniej odpowiedzialne są m.in. tzw. neurony lustrzane odkryte przez Giacomo Rizzolattiego. To neurony, które aktywują się w odpowiedzi na obserwowane działanie u innego osobnika. Podejrzewa się, że ich dysfunkcja jest odpowiedzialna za problemy społeczne obecne w spektrum autyzmu.
Na czym to polega? Widzimy perkusistę i poruszamy się w rytmie muzyki?
To dobry przykład, szczególnie jeśli sami potrafimy grać na perkusji. Te komórki po raz pierwszy zostały znalezione właśnie w układzie ruchowym. Badacze szukali neuronów odpowiadających za intencje sięgania po coś. Znaleźli – neurony aktywizowały się w podobny sposób, kiedy małpa sięgała po orzeszek, i to niezależnie od trajektorii ruchu łapką. Nie był to zatem neuron odpowiedzialny za ruch poszczególnych mięśni, tylko za intencję akcji. Kiedy student nadzorujący doświadczenia na oczach małpy sięgnął po orzeszka, to u niej uruchomiły się te same neurony! Zrozumiała, że student sięgnął po orzeszka. To było fantastyczne odkrycie, otworzyło pola do kolejnych badań. Neurony lustrzane odnaleziono u ludzi, psów i wielu innych gatunków.
To te neurony powodują, że kiedy zobaczymy czyjąś przestraszoną twarz, zaczynamy się bać. Podobnie jest w przypadku uczucia obrzydzenia. Jeżeli jednemu z dzieci w przedszkolu podczas posiłku zdarzy się zwymiotować, to zwykle kilkoro innych idzie w jego ślady. To się wydaje głupie, ale to są świetne mechanizmy obronne: jeżeli ktoś się zatruł, to lepiej tego nie jeść; jeśli ktoś się boi, to pewnie gdzieś jest zagrożenie.
Warto podkreślić, że neurony lustrzane nie działają na zasadzie świadomego rozumienia: pojmuję, że ktoś się uśmiecha, jest mu wesoło, więc uśmiecham się i ja. To działa głębiej, na poziomie nieświadomego przetwarzania bodźców ze środowiska. Widać to w przypadku bardzo rzadkiego syndromu „widzenia mimo ślepoty”. Osobom, które mają uszkodzoną korę wzrokową, ale zachowaną siatkówkę i podkorowe szlaki wzrokowe i nie widzą świadomie, pokazuje się twarze o określonej emocji. Te osoby nadal twierdzą, że nie widzą, co jest na obrazku, ale zgadują emocje dużo lepiej, niżby wynikało to z losu.
Czyli empatia ma swoje źródła w strukturach tak bardzo niezależnych od świadomości?
Na to wygląda. Freud jako pierwszy pokazał, że człowiek nie jest istotą racjonalną, że ogromne znaczenie ma podświadomość. Neuronauka dowodzi, że większość procesów jest nieświadoma. I to nie tylko tych, o których mówił Freud, jak popędy, ale nawet odbieranie obrazu rzeczywistości, która nas otacza.
Co z czynnikami chemicznymi? W kontekście moralności, zaufania często mówi się o pozytywnym wpływie oksytocyny.
W „popnauce” oksytocyna jest często redukowana do hormonu szczęścia. To nie takie proste. Oksytocyna nie ma jednoznacznej funkcji. Oczywiście odgrywa ważną rolę w sytuacjach społecznych. Ma też znaczenie w budowaniu więzi matki z dzieckiem, pozwala uruchomić instynkt matczyny. Próbowano ją stosować w celu zwiększenia empatii, wzbudzenia zaufania czy też sympatii. Wyniki tych doświadczeń są często niejednoznaczne, nie spodziewałbym się, że będziemy stosować ją jako lek na polepszenie empatii.
Czy w takim razie można wychować dziecko…