Subskrybuj

Moje świętych obcowanie

Pamiętam rozmowę z księdzem Tischnerem, ostatnią chyba, kiedy już właściwie wcale nie mówił. Leżał, a ja powiedziałem: „Słuchaj, ja właściwie myślę, że tutaj, po tej drodze, to Pan Jezus ze świętym Pietrem i Pawłem idą sobie i z ludźmi gadają...”. A on wyszeptał: „Tak”.

Chronologicznie rzecz biorąc, moim pierwszym kontaktem ze świętymi było spotkanie z Teresą z Lisieux (jak się miało okazać, jest ona lekarzem pierwszego i ostatniego kontaktu). Moja matka była wówczas ciężko chora i u Teresy z Lisieux szukała ratunku, żeby to cierpienie jakoś sobie wytłumaczyć i znieść. Widziałem, że jej to pomagało. Plącząc się koło jej łóżka i biblioteki, czytałem Łaski i cuda Teresy z Lisieux[1], gdzie najbardziej fascynowały mnie obrazki przedstawiające działania św. Teresy w czasie I wojny światowej: ktoś tonie, a ona go ratuje, ktoś ma urwaną nogę, a ona ją przykleja itp. I te…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Świętych wyobcowanie i inne z nimi kłopoty