Kochając, odróżniamy dobro od zła
Wojciech Pszoniak, „Gazeta Wyborcza”, 4 lipca 2015 r.
Teologiczne znaczenie procesu Jezusa z Nazaretu – jakiekolwiek by ono było – bez wątpienia wyrasta z jego sensu etycznego. Taka też była zawsze podstawowa interpretacja relacjonujących to wydarzenie tekstów: oto na naszych oczach rozgrywa się dramat związany z konfrontacją pomiędzy absolutnymi racjami moralności, które objawia – a może nawet ustanawia – życie Jezusa, a racjami pragmatycznymi, którymi kieruje się Piłat. Dramat ten kończy się krwawo; ścierające się perspektywy okazują się niemożliwe do pogodzenia. Prawda Jezusa pozostanie na zawsze poza zasięgiem zdolności pojmowania Piłata. Dalszy ciąg biblijnej historii przyznaje ostateczne zwycięstwo temu, kto kierował się racjami moralnymi, a tym samym potępia pragmatystę. Ale ich długa i z ludzkiego punktu widzenia bezowocna rozmowa dopuszcza też inną, bardziej niepokojącą interpretację: królestwo sprawiedliwości doprawdy…