Standardową odpowiedzią na zasadniczy dla ludzkiego życia bezmiar możliwości jest nerwica. Jest to wariant tyleż powszechny, co niepożądany, bo zakłada, że po „mogę wszystko” nieuchronnie następuje „a zwłaszcza nic”.
Wariant pożądany – zakładający poskromienie nieskończonej przygodności życia, „powstanie nowego spojrzenia na świat, nowego idiolektu” (s. 124) – został jednak w książce Polaka opisany zbyt oględnie, żeby wywołać u czytelnika „poczucie nowości”. Dla miłośnika psychoanalizy wizja potencjalnego wyjścia poza neurozę, a więc poza ustanowioną przez samego siebie relację podległości wobec status quo, trąci już nieco myszką: „Szczęśliwym końcem upodmiotowienia jest podmiot radosny, który w pełni akceptuje swoje przygodne pragnienie oraz swoją własną historię” (s. 173). Posługując się tą czy inną…