Subskrybuj
Adiunkt w Katedrze Socjologii Struktur i Zmian Społecznych Uniwersytetu Łódzkiego, autorka książek Wielkomiejscy single oraz Single and the City. Ekspert merytoryczny projektu badawczego PokolenieSingli.pl

Miłość w ponowoczesności

Czym ponowoczesność różni się od innych epok i w jaki sposób zmieniła ona życie w związkach oraz nasze pojmowanie miłości?

Najnowsze badania[1], które prowadziłam wśród singli internautów, pokazują, że dla 67% ankietowanych najważniejsza jest rodzina, a dla 58% miłość. Dwie trzecie wierzy w „miłość do grobowej deski”. Przy czym 31% z nich była zakochana przynajmniej trzy razy w życiu, 34% dwa razy, 26% raz, a 9% nigdy. Prawie wszyscy single szukają trwałego związku i uważają, że jest on możliwy, kiedy darzy się drugą osobę głębokim uczuciem, ma się dzieci oraz wspólne zainteresowana. Uczestnicy badania oczekują od relacji przede wszystkim miłości, przyjaźni, poczucia bezpieczeństwa, wspólnego spędzania czasu i udanego życia intymnego. Wskazują także, że związek powinien być oparty na szacunku, wierności, zgodności co do kwestii finansowych, podziału obowiązków domowych, na wspólnym światopoglądzie i dzieleniu pasji. Kiedy ankietowani mówią o powodach rozpadu swoich ostatnich relacji, wskazują przede wszystkim na różnice w wartościach i priorytetach, niezgodność charakterów oraz odmienne oczekiwania. Zatem czym dzisiejsze relacje miłosne różnią się w odniesieniu do wcześniejszych epok? Z czego wynika tęsknota za romantycznym wzorcem miłości utrwalanym przez popkulturę? Co mówią o nas ponowoczesne definicje miłości?

 

Tradycyjne a ponowoczesne

Przyjmuje się, że w czasach przednowoczesnych instytucja małżeństwa była nadrzędną formą życia rodzinnego, mającą na celu zabezpieczenie ekonomiczne jednostki i reprodukcję biologiczną. Małżeństwo miało charakter kontraktu, w dodatku zawieranego z inicjatywy rodziców, a nie samych zainteresowanych. Decydującym i wystarczającym warunkiem do zawarcia związku była porównywalna pozycja społeczna i ekonomiczna obu rodzin. Z analizy danych historycznych wynika, że w społeczeństwie feudalnym rzadko spotykano osoby niezamężne i bezżenne. Jak słusznie zauważa Krzysztof Tymicki w pracy Bezżenność, starokawalerstwo, staropanieństwo. Analiza zjawiska, w modelu tradycyjnym każdy miał wytyczoną ścieżkę życiową uzależnioną od miejsca w strukturze społecznej – kolejne etapy życia były przewidywalne i z pewnością nie zakładały realizacji indywidualnych potrzeb czy pomysłów. Ludzie musieli podporządkować się wartościom i oczekiwaniom wspólnoty. Także pod względem miłości czy małżeństwa, które powinny były wpisywać się w interes grupy.

Wszystko zaczęło się zmieniać od czasów rewolucji francuskiej, kiedy hasła „równość, wolność, braterstwo” przenikały do różnych sfer codzienności i świadomości. W społeczeństwie nowoczesnym warunki życia kształtowano w większym niż dotychczas stopniu przez czynniki zewnętrzne, a jednostka oddała kontrolę nad swoją egzystencją mechanizmom rynkowym. Tradycyjny wizerunek rodziny zmienił się nieodwracalnie pod wpływem procesów industrializacji i urbanizacji[2]. Jednostki uzyskały większą swobodę podejmowania decyzji, pojawił się „nowy” sposób myślenia o życiu, większa swoboda w jego kreowaniu i wzrost poczucia niezależności. W kontekście zmian w obszarze związków i miłości bardzo ważną rolę odegrała praca zawodowa kobiet, które po dwóch wojnach światowych stały się niezależne ekonomicznie[3]. Kobiety nie musiały już wychodzić za mąż tylko z powodów finansowych. To m.in. dało szansę, by miłość w większym niż do tej pory stopniu stała się podstawą do tworzenia związków.

W społeczeństwie nowoczesnym nastąpiło upowszechnienie idei miłości romantycznej. Było to związane z przeobrażeniami, jakim uległa instytucja małżeństwa.

Miłość romantyczna zakłada refleksję o tym, co partnerzy wzajemnie do siebie czują, czy te uczucia są wystarczająco głębokie, żeby budować trwały związek. Odnosi się do pragnienia jedności, scalenia z ukochaną osobą zarówno w wymiarze seksualnym, jak i duchowym, mentalnym oraz zmiany priorytetów i wartości w życiu zakochanej osoby[4]. Miłość jest podstawą do tworzenia dalekosiężnych planów życiowych, pozwalała budować „wspólną historię”, opartą na więzi psychicznej i porozumieniu duchowym. Druga osoba stanowi dopełnienie – „w jakimś sensie jednostka niedoskonała (poprzez bycie w związku opartym na miłości romantycznej) osiąga pełnię”[5].

Od lat 60. XX w., czyli czasu rewolucji seksualnej, wzrósł poziom niezadowolenia z jakości związków. Przyczyniła się do tego upowszechniająca się wtedy pigułka antykoncepcyjna, dzięki której seks i prokreacja mogły zostać rozdzielone. Jednak nie tylko dlatego obyczajowość uległa dużym zmianom. Funkcjonowało wówczas hasło „wolna miłość”, preferowano utrzymywanie kontaktów seksualnych z wieloma partnerami, seks przedmałżeński, poliamorię, wzrosło zainteresowanie ciałem. Przynajmniej teoretycznie znalezienie „idealnej drugiej połowy” wyparło dotychczasowe powody wchodzenia w długotrwałe związki[6]. Wszystko było wzmacniane – i jest nadal – przez przekazy kulturowe, choćby filmy o „wielkiej” i „jedynej w swoim rodzaju” miłości.

W rozważaniach na temat przemian w obszarze miłości zachodzących w ostatnich kilku dekadach warto zwrócić uwagę także na jeden z najważniejszych czynników, czyli proces indywidualizacji, na który składają się: niezależność emocjonalna jednostki, osobista inicjatywa, prywatność, świadomość swego „ja”, korzystanie z czasu wolnego tylko dla siebie, podejmowanie decyzji i kierowanie własnym losem, wiara w siebie, realizacja aspiracji zawodowych, samodzielność ekonomiczna i brak odpowiedzialności za innych ludzi. Janusz Reykowski uważa, że stosunki społeczne indywidualiści opierają na zasadach wymiany, z uwzględnieniem kalkulacji zysków i strat, określając, co jest dla nich dobre, a co złe. Dokonują samodzielnych wyborów i żyją w taki sposób, w jaki chcą, stawiając zaspokajanie swoich własnych potrzeb na pierwszym miejscu, przed potrzebami innych ludzi[7]. Z kolei zdaniem Geerta Hofstede, w kulturach indywidualistycznych (społeczeństwach zachodnich) wyzwaniem dla osoby mającej zobowiązania wobec rodziny są własne pragnienia, interesy i plany zawodowe. Relacje zostają podporządkowane osobistym celom. Waloryzuje się czas wolny, dostrzega i ocenia pracę zawodową, w tym możliwość osiągania satysfakcji czy swobody w wyborze stylu działania[8]. Wartości kultury indywidualistycznej „obracają się” wokół samorealizacji, poszukiwania własnej tożsamości i rozwoju swoich zdolności. „My” zostaje wyparte przez „ja”.

Istotnym aspektem ponowoczesności jest niezwykłe tempo zmian na poziomie instytucjonalnym, którego nie znano we wcześniejszych epokach. Ludzie otrzymali możliwość – przynajmniej teoretyczną – kreowania własnego życia. Ponowoczesność, stawiając przed jednostką szeroką gamę możliwości dotyczących wyboru stylu życia, partnerów, wykonywanego zawodu, sposobów spędzania czasu wolnego – nie udziela żadnych wskazówek, którą opcję powinno się wybrać jako najlepszą. Każdy musi sam znaleźć odpowiednią dla siebie odpowiedź, bo przez wspomniane zmiany na nic zdadzą się rady starszego pokolenia, dziadków czy rodziców, którzy żyli „w innych czasach”. Człowiek czerpie wiedzę z przekazów kulturowych – od reklam po filmy, poradniki czy inne lansowane przez współczesne media treści, które kreują „przepis na udane życie”, szczęście, spełnienie zawodowe, konsumpcję wielu dóbr. Analizując problematykę miłości w ponowoczesnym świecie, warto odwołać się do wybranych koncepcji trzech wybitnych socjologów: Ulricha Becka, Anthony’ego Giddensa i Zygmunta Baumana.

 

W spirali indywidualizacji

Indywidualizacja wkroczyła nie tylko na rynek pracy, ale i w obszar prywatny, przeobrażając oblicze związków. Proces indywidualizacji według Becka opiera się na zależności jednostki od rynku pracy w każdej dziedzinie: wszyscy żyją w podobnie zaprojektowanych mieszkaniach, kupują reklamowane w mediach artykuły codziennego użytku i przyswajają powszechnie lansowane opinie, postawy i style życia. Ludzie zostali uwolnieni od tradycyjnych więzi i sami mogą decydować o tym, kim się staną, jaki będą wykonywać zawód, gdzie będą mieszkać i czy założą rodzinę, wciąż są zmuszani do zapewniania sobie środków niezbędnych do przeżycia, posiadania zabezpieczenia finansowego i materialnego[9]. Zdaniem Becka w warunkach ponowoczesności ludzie nieustannie myślą w kategoriach ryzyka i jego oszacowywania, sukcesy i porażki, przypisując wyłącznie sobie.

Beck pisze, że proces faktycznego równouprawnienia kobiet stawia pod znakiem zapytania podstawy rodziny, małżeństwa, seksualności, rodzicielstwa. Obowiązki zawodowe zmuszają partnerów do ciągłego konfrontowania się z przeciwstawnymi wobec siebie wymogami: koniecznością znalezienia czasu na pracę zawodową i kształcenie oraz zarezerwowania go dla partnera, na prowadzenie gospodarstwa domowego lub opiekę nad dziećmi. Ujawniają się sprzeczności w położeniu kobiet i mężczyzn, a rodzące się konflikty między płciami przeobrażają ich życie prywatne. W wyniku możliwości wyboru – samorealizacja zawodowa vs. Założenie rodziny – pojawiają się różnice zdań i związane z tym napięcia. Dlatego decyzje podejmowane na gruncie życia prywatnego mają według Becka aspekt zarówno osobisty, jak i instytucjonalny. Brak rozwiązań instytucjonalnych potęguje konflikty prywatne i wewnętrzne dylematy jednostek.

Zmiana definiowania miłości niewątpliwie przyczyniła się do destabilizowania dotychczasowego porządku społecznego, ponieważ we współczesnym świecie stało się już normą, że ludzie zakochują się i odkochują, dobierają nowych partnerów, przeprowadzają się, zmieniając pracę, domy, otoczenie.

Wszystko wydaje się niepewne: formy związków, w których funkcjonujemy, a także sama instytucja rodzicielstwa, która rozpada się na osobne macierzyństwo i ojcostwo. Okazuje się, że dziś to dzieci stają się ostatnimi partnerami, którzy na stałe wpisują się w naszą biografię[10].

 

Związek jako czysta relacjaW kulturze indywidualizmu także wybór partnera jest motywowany przez określony styl życia. Ważne jest to, kim jest…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Języki miłości