Subskrybuj
fot. Janusz Sobolewski/Forum
Eseista, historyk idei. Opublikował m.in. Obecność zła. O filozofii Leszka Kołakowskiego (Kraków 2016) i Czas zwyrodniały (Warszawa 2014). Członek redakcji „Przeglądu Politycznego” i kwartalnika „Kronos”.

Miłośnicy antynomii

Warszawska szkoła historyków idei jest zjawiskiem dyskusyjnym zarówno w znaczeniu ruchu „uciekinierów z krainy iluzji”, jak i środowiska konsekwentnych sceptyków. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że dzieła Baczki, Kołakowskiego, Szackiego i Walickiego łączy pewne pokrewieństwo. Autorzy ci są tropicielami antynomii.

Osobliwa to była szkoła. Ci, którzy w latach 50. i 60. uczęszczali na zajęcia prowadzone przez Leszka Kołakowskiego, Bronisława Baczkę, Jerzego Szackiego czy Andrzeja Walickiego, mieli wyraźne poczucie, że wspomniani mistrzowie są myślicielami jednego nurtu, że łączy ich pewna wspólna wrażliwość, a może coś więcej: że wyznają i promują w swoich książkach podobne idee. Sami profesorowie tzw. warszawskiej szkoły historyków idei nigdy natomiast takiego poglądu nie podzielali. Choć znali się i łączyły ich pewne towarzyskie zażyłości, nie mieli przekonania, że tworzą coś wspólnego – ruch o jednym, dającym się wyraźnie wyodrębnić rdzeniu. Która z tych perspektyw bliższa jest prawdy? I jakie – jeżeli w ogóle jakiekolwiek – tematy poruszane przez „przedstawicieli” wspomnianej szkoły moglibyśmy uznać za ważne i aktualne również z dzisiejszej perspektywy?

Ani rewizjonizm, ani sceptycyzm

Pierwsze, co rzuca się w oczy, kiedy myślę o głównych przedstawicielach warszawskiej szkoły historyków idei, to odrębność każdego z nich. Leszek Kołakowski był przede wszystkim filozofem, wnikliwym badaczem doktryn religijnych i politycznych, niezwykle wrażliwym na metafizyczną stronę ludzkich dylematów. Bronisław Baczko uprawiał historię idei. Zajmował się…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Języki miłości