W twierdzeniu mówiącym, że otoczenie kształtuje rozwój mózgu, nie ma nic zaskakującego, nawet jeśli szczegóły tego procesu są niezwykle skomplikowane. Pomyślmy np. o ziarnach pszenicy. Niezależnie od tego, jak nieskazitelne będą pod względem genetycznym, czynniki takie jak nasłonecznienie, żyzność gleby, nawadnianie muszą także być odpowiednie, jeśli chcemy, żeby ziarna zakiełkowały i dały początek zdrowym dorosłym roślinom. Dwa identyczne nasiona hodowane w skrajnie odmiennych warunkach dadzą zupełnie różne plony – z jednego otrzymamy wysoką, silną roślinę, z drugiego skarłowaciałą, słabą i jałową. Ta druga roślina nie jest chora, tylko zabrakło jej warunków, żeby w pełni rozwinąć swój potencjał. Co więcej, jeśli w końcu dopadnie ją jakiś rodzaj choroby, będzie to wyraźnie dowodzić, że nieodpowiednie warunki prowadzą do słabości i bezbronności. Podobnie dzieje się w przypadku ludzkiego mózgu. W uzależnianiu się biorą udział trzy ważne układy – układ nagrody z receptorami opioidowymi, zależny od dopaminy układ odpowiadający za motywację przez bodźce zewnętrzne i obszary kory przedczołowej odpowiedzialne za autoregulację. Wszystkie trzy są niezwykle precyzyjnie dostrojone przez środowisko. W przypadku każdej uzależnionej osoby te systemy w mniejszym lub większym stopniu są rozchwiane. Jak się dalej przekonamy, podobnie dzieje się z czwartym układem biorącym udział w procesie uzależnienia i odpowiedzialnym za reakcję „walcz albo uciekaj”.
Szczęśliwy, zestrojony emocjonalnie związek z rodzicami stymuluje u niemowlęcia wydzielanie naturalnych opioidów. Przypływ endorfin wzmacnia relację przywiązania i napędza rozwój szlaków nerwowych w mózgu dziecka zależnych od opioidów i dopaminy[1]. Gdy relacja z rodzicem jest zaburzona, stres zmniejsza liczbę naszych receptorów opioidowych i dopaminowych. To wszystko oznacza, że zdrowy rozwój tych kluczowych systemów –…