Subskrybuj
Dr teologii. Autor artykułów i recenzji o tematyce teologicznej oraz książkiKażdy jest teologiem. Nieakademicki wstęp do teologii. Twórca bloga teologicznego „Kleofas”.

O Bogu konsekwentnie

Książka Mieszka Ciesielskiego <i>O Bogu, który był. Nowa interpretacja Jezusa nauki o Bogu</i> ujmuje logiką wywodu, a przy tym prostotą, co w wypadku pozycji naukowych nie jest regułą.

Ciesielski przedstawia ambitny projekt pogodzenia teizmu i ateizmu dzięki kategorii teizmu umiarkowanego. To koncepcja istniejącego od-wiecznie osobowego Boga, stwórcy wszechświata, który, będąc miłosiernym, dokonuje radykalnej ofiary dla człowieka, czyli dobrowolnie rezygnuje ze swojego do-wiecznego istnienia i „przekazuje” do-wieczność człowiekowi. W ten sposób człowiek niczym „dziecię Boże” otrzymuje istnienie do-wieczne w drodze testamentalnego dziedziczenia. Bóg jawi się tu jako źródło wszechrzeczy, w tym także podstawowych praw fizykalnych i moralnych, ale zarazem nie ingeruje w dalszy bieg historii stworzenia, ponieważ wraz z aktem stwórczym przestaje istnieć. Jedyny możliwy dla człowieka „kontakt” z Bogiem to rozpoznawanie pozostawionych przez Boga „śladów” pozwalających odczytać prawdę o samounicestwiającym się Bogu oraz normy postępowania umożliwiające osiągnąć pozostawiony dar istnienia do-wiecznego, przede wszystkim normy miłości bliźniego i rezygnacja z siebie na rzecz innych. Brzmi szokująco? Dla chrześcijanina na pewno, gdyż prawdopodobnie nie miał on wielu okazji, by usłyszeć o Bogu dobrowolnie rezygnującym ze swego istnienia. Ateistów te tezy też pewnie nie ujmą. Jednak książkę warto uznać za skłaniającą do postawienia istotnych pytań. Ciesielski niczym scholastyk z założeń dotyczących Bytu Absolutnego, wśród których najważniejsze dotyczą miłosierdzia Boga, wyprowadza logiczny wniosek, że Bóg, będąc czymś, ponad co nic miłosierniejszego nie może być pomyślane, ofiarował swoje istnienie i obecnie nie istnieje. Wykazanie jakiegoś błędu w wywodzie wydaje się z góry skazane na niepowodzenie. Ponieważ jednak autor opiera się na katolickiej teologii i pojęciach, ponieważ utożsamia miłosierdzie Boga ze złożeniem przez Niego ofiary, warto zauważyć, że miłosierdzie to w ogóle nie miałoby szansy się objawić, gdyby nie grzech pierworodny, zepsucie stworzenia. Czy zatem za najistotniejszy można uznać przymiot Boga, który mógł się nie ujawnić? I czy nie jest tak, że bez zwrotu chrześcijaństwa w ostatnim czasie ku przymiotowi Bożego miłosierdzia, traktowania go jako…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: W sieci uzależnień