Anna Marchewka: Panie Profesorze, chciałabym porozmawiać o tym, co jest mi (nie tylko jako krytyczce literackiej i literaturoznawczyni) najdroższe, czyli o ekonomii nieopłacalności.
Jerzy Hausner: A co to jest „ekonomia nieopłacalności”?
To bardziej metafora niż pojęcie. Obejmuje wszystkie tzw. niematerialne dobra kulturowe i działania kulturotwórcze, które rzekomo pozbawione są szans na wypracowanie jakiegokolwiek zysku. Ekonomia nieopłacalności, czyli wszystko to, co się nie opłaca. Nieco upraszczając – np. po 1989r. uwierzyliśmy (czy też daliśmy się przekonać – tylko czy mówiąc tak, nie zrzucalibyśmy z siebie odpowiedzialności za tę przemianę?), że nauki humanistyczne są nieproduktywne, wyłącznie pożerają środki i nie oferują zbyt wiele w zamian. A przecież właśnie to, co niby nieopłacalne, może ostatecznie okazać się niezbędne dla prowadzenia dobrego życia. Możemy przecież podawać niezliczone przykłady, gdy kierowanie się wyłącznie imperatywami rynku prowadzi do katastrof, kryzysów czy zapaści ekonomicznych. …