Mateusz Burzyk: Paul Bloom, amerykański psycholog i kognitywista, wypowiedział zdanie, które w ustach ateisty brzmi szczególnie ciekawie: „Nie zrozumie się niczego w świecie, jeśli się nie zrozumie religii”. Pan Profesor określa siebie jako agnostyka „ze wskazaniem ateistycznym”, ale również stosunkowo często zabiera Pan głos na tematy związane z religią. Czy religia to rzeczywiście tak istotny fenomen?
Jan Woleński: Nie określiłbym tego jak Bloom, ale powiedzmy, że ten sposób myślenia jest bliski prawdy. Religia, obok prawa, moralności i obyczajów, wchodzi w skład systemu kontroli społecznej, czyli mechanizmu, który filtruje sposoby zachowania tak, że jedne są aprobowane, a inne nie. Jeżeli nie zrozumie się jego działania, to rzeczywiście niewiele się zrozumie – przynajmniej ze świata społecznego. Religia nie odgrywa jednak w tym systemie wyróżnionej roli, bo każdy z elementów jest ważny. Dla niektórych najważniejsza będzie religia, dla innych prawo, moralność lub obyczajowość. Podział na sacrum i profanum to tylko jeden z wielu możliwych, w moim przekonaniu nie najważniejszy. Dla osób, którym bliska jest postawa naturalistyczna (nie tyle nawet ateistyczna), istotne jest, by poszukiwać wyjaśnienia wszystkich ludzkich fenomenów w tym świecie – nie poza nim. Nie widzę więc najmniejszego powodu, by któreś z tych zjawisk miało być wyróżnione….