Było poważnie, pięknie, wzruszająco, ale i wesoło, jak bywa na spotkaniach nastolatków. W pewnym momencie podszedł do nas jegomość w mundurze ormowca, dopytując się, co to za zamieszanie. Całe towarzystwo wybuchło tylko śmiechem. W przedziale pociągu relacji Warszawa Gdańska–Wiedeń oprócz mnie i ojca były jeszcze trzy osoby. Małżeństwo w średnim wieku i 40-letnia elegancka kobieta. Ona mówiła, że wybiera się na wycieczkę do Australii, małżeństwo rozmawiało po cichu. Dopiero później okazało się, że jadą aż ze Szczecina. Kobieta, Polka, odprowadzała do granicy swojego męża Żyda, który opuszczał Polskę, nie wiedząc jeszcze sam, dokąd ma wyjechać. Na naszych oczach rozgrywał się dramat. Ze łzami w oczach wysiadła w Zebrzydowicach, na granicy z ówczesną Czechosłowacją. Minęło już 50 lat, a ta scena mnie nie opuszcza i choć układałem w wyobraźni wiele scenariuszy, do dziś nie wiem, czy ci ludzie nadal żyją i czy kiedykolwiek się jeszcze spotkali. Przed północą pociąg przekroczył granicę państwa i po raz pierwszy w…
Rzecznik prasowy ambasady Izraela w Polsce od 1993 r., były redaktor naczelny pisma „Słowo Żydowskie”. Tłumacz literatury hebrajskiej m.in. sztuk Hanocha Levina. Urodził się w Sosnowcu. W wieku 16 lat w wyniku tzw. wydarzeń marcowych i antysemickiej nagonki na długi...