Pisać o Józefie Czapskim – tym wielkim malarzu i wielkim pisarzu, o niewiarygodnej intensywności życia i twórczości, ale też bliskim człowieku – wydaje mi się zadaniem ponad siły. Cóż dopiero pisać o jego religijności, o stronie religijnej jego dzieła. Czapski nienawidził wszelkiego kłamstwa i wszelkiej nieautentyczności – jego myśl krążyła zawsze wokół osobistego przeżycia, osobistego przeżywania konkretnej rzeczywistości. Tą konkretna rzeczywistością dla Czapskiego malarza były przede wszystkim fragmenty świata, które go uderzały i które obdarzał czujną i czułą uwagą. Ale bodaj pierwotnym i najgłębszym żywiołem były dla niego spotkania z ludźmi, których odbywał oszałamiająco dużo.
W gruncie rzeczy każde spotkanie było dla niego niepowtarzalnym wydarzeniem – kto go znał, ten wie, że Czapski był w spotkaniu cały, że obdarzał człowieka maksymalną uwagą i entuzjazmem.
Miał naprawdę dar spotkania – tego, co filozofia dialogu określa jako podstawową kategorię ludzkiego życia i źródło myślenia. Dlatego dla Czapskiego spotkaniami były także…