Niewątpliwie rosnąca atrakcyjność i wiarygodność nauki w społeczeństwie pozostaje w mniej lub bardziej bezpośrednim związku z rosnącą sekularyzacją. Heurystyczna płodność nauki czystej jako narzędzia poznawczego oraz praktyczna skuteczność nauki stosowanej (techniki, medycyny) stanowią czynnik w sposób przemożny kształtujący i polepszający, przynajmniej w warstwie materialnej, nasze codzienne życie. Tym samym w wielu społecznych rolach nauka wypiera lub wręcz zastępuje wiarę. Przez to wiele osób traktuje tę pierwszą jako zjawisko spłycające duchowość oferowaną przez religię i dlatego walnie przyczyniające się do wrażenia, które nazwać by można „nieznośną lekkością bytu”. Rozmaite elementy kultury to system naczyń połączonych, a ściślej mówiąc – sprzężeń zwrotnych dodatnich i ujemnych. Często więc trudno jest ustalić, co stanowi przyczynę, co skutek, a co równoległe procesy, pomiędzy którymi występują interakcje. Nie będę wobec tego próbował rozstrzygnąć prawdziwości hipotezy, że skuteczność nauki jest bezpośrednią i główną przyczyną sekularyzacji. Nie jest także moim zamiarem wartościować tę dziedzinę ludzkiej działalności i przesądzać o jej potencjalnym wpływie na…