Subskrybuj
Germanista, tłumacz, publicysta. Autor bloga "Brulion bez linii" - www.brulionbezlinii.net

„Słowami tworzyć można system”. Goethe i teologia

Goethe nie zawsze skłonny jest odnosić się do teologii z wielką powagą. Traktuje ją w gruncie rzeczy raczej jak mitologię czy ikonografię, czysto instrumentalnie: jako skarbnicę motywów i wątków myślowych, które mogą stać się nośnikami idei i wyobrażeń niewiele już mających wspólnego z będącymi ich źródłem „teologemami” chrześcijańskimi.

Teologia nie jest w stanie stworzyć religii, lecz co najwyżej religię, którą już się posiada, wspierać i wzmacniać, ale właśnie dlatego religia może być także jej ceną. W pewnych okolicznościach jest jedynie sztuką pozbywania się religii, a generalnie i ostatecznie musi nią być. Z teologią gra się o religię.

Franz Overbeck

„Zdumiewający to ludzie, teologowie – starają się dokonać czegoś, co jest niemożliwością. Zawrzeć religię chrześcijańską w wyznaniu wiary” – pisze Goethe w wydanym anonimowo na początku 1773 roku Liście pastora z *** do nowego pastora w ***[1]. To jedna z pierwszych jego opinii o teologii oraz uprawiających ją uczonych. I chyba niewielu znalazłoby się wśród nich takich, którzy skłonni byliby polemizować z tym stwierdzeniem, bo wszak zdaje się ono wyrażać jedynie podziw dla głębi wiary niedającej się łatwo zamknąć i wyczerpać w jakiejkolwiek formule rozumowej. Późniejsze jego sądy w tej materii części z nich mogły się już wydać bardziej kontrowersyjne. Niepokoić musiało ich choćby wyznanie Fausta, że teologię studiował „niestety”[2]. Oraz to, że wśród postaci stworzonych przez poetę największym znawcą tej dyscypliny okazuje się… diabeł.

List pastoraGoethe pisze List pod koniec 1772 roku. Między rokiem 1768 a 1771 przeżywa głęboki kryzys fizyczny, a w jego następstwie także coś na kształt nieco egzaltowanego nawrócenia: „Zbawiciel wreszcie mnie dopadł, umykałem mu tak długo i szybko, a teraz pochwycił mnie za włosy” – pisze 17 stycznia 1769 roku do Ernsta Theodora Langera. Zbliża się też do środowisk pietystycznych. Jednak już w Strasburgu, gdzie wiosną 1770 roku podejmuje przerwane studia prawnicze, ten jego religijny zapał wyraźnie słabnie. Nie słabnie jednak jego zainteresowanie kwestiami natury religijnej i teologicznej. Świadczy o tym już wybrany przezeń temat rozprawy doktorskiej. Jeden ze studentów uniwersytetu wspomina, że niejaki Goethe, „nadęty od swej wiedzy, a zwłaszcza od paru złośliwostek pana Voltaire’a” chciał przedłożyć dysertację zatytułowaną Jesus autor et judex sacrorum, w której twierdził „jakoby Jezus Chrystus nie był założycielem naszej religii, lecz że stworzyli…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Czy diabeł nas jeszcze kusi?