Subskrybuj
fot. Albert Zawada / Agencja Gazeta
Redaktor miesięcznika „Znak”, dr nauk społecznych, tłumacz i popularyzator współczesnej włoskiej filozofii politycznej.

Puk, puk. Kobiety w Kościele

Przez katolickie feministki pontyfikat Jana Pawła II został zapamiętany jako czas, gdy skończyła się życzliwość dla podnoszonych przez nie tematów. Właściwie trzeba było zejść do podziemia. Dziś powoli z niego wychodzimy.

Nowe wydanie książki Kościół kobiet rozpoczynasz od uwagi, że już 40 lat temu, czyli na początku pontyfikatu Jana Pawła II, amerykańskie zakonnice z przesłania o godności i szacunku dla każdej osoby ludzkiej wyprowadziły konieczność włączenia kobiet we wszystkie posługi Kościoła. Na tej samej stronie wspominasz jednak, że gdy zaczynałaś pisać, katolickie feministki protestowały w Watykanie, domagając się od Franciszka, by przełożone żeńskich zakonów miały – obok biskupów – głos na synodzie o Amazonii. Czy w ciągu tych 40 lat coś się w kwestii kobiet w Kościele zmieniło?Niestety, niewiele. Pielgrzymowanie pod zamknięte drzwi Watykanu po to, żeby spotkać się z innymi katolickimi feministkami, to wciąż podobne doświadczenie dla kolejnych pokoleń kobiet. Z jednej strony, gdy demonstrowałam razem z innymi przed wejściem na synod, czułam ekscytację, byłam w końcu z kobietami z całego świata, miałam wrażenie siły i myślałam sobie: musimy ich przekonać, chodzi o coś ważnego, trudno odmówić nam racji. Z drugiej strony, znając historię ruchu kobiecego w Kościele, wiedziałam, że już w latach 90. siostry zakonne protestowały. Miał wówczas miejsce synod poświęcony życiu konsekrowanemu i nikt ich nie zaprosił. Też stały na placu św. Piotra. 25 lat później mamy podobne postulaty i nikt nas nie słyszy. Pamiętam również, że były…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Ostatni tacy papieże