W chwili gdy powstaje ten tekst, spoglądam przez okna domu Arki na ogród z kwitnącą magnolią. Jestem w Beauvais, 60 km na północ od Paryża. Tutaj mieszkam i pracuję z moimi sublokatorami – osobami niepełnosprawnymi umysłowo (nazywamy ich po prostu „osobami”).
Wspominam o tym, dlatego że nie potrafię pisać o sprawie Jeana Vaniera z pozycji chłodnego obserwatora. Założona przez niego L’Arche (Arka) – łącząca wspólnoty ludzi upośledzonych umysłowo z pełnosprawnymi – to także część mnie samego. Więcej: to mój drugi dom.
Spotkanie z legendąVanier porywał ludzi za sobą – tym, co mówił, i tym, co robił. Porwał i mnie. Jeśli jestem w Arce, to także, choć nie tylko, za sprawą charyzmy jej założyciela. Spotkałem go tylko raz w życiu, półtora roku przed jego śmiercią, żeby przeprowadzić z…