Subskrybuj

Pozorna pamięć

Pisząc o zapomnianych pisarkach, sięgałam dotąd do tych, których nazwisk zupełnie się nie pamięta, których prace zdają się wciąż czekać na należyte miejsce na regale z napisem „klasyka literatury”. Myśląc o nich, nieustannie powracałam jednak do Marii Dąbrowskiej.

To niby autorka wciąż obecna, choćby w kontekście lektur szkolnych, zwłaszcza niezmiennie dyskutowanej i wzbudzającej zachwyt tetralogii Noce i dnie. Dąbrowska może się też pochwalić niemałymi sukcesami – wystarczy wspomnieć liczne nominacje do Nagrody Nobla w dziedzinie literatury (pięciokrotnie!). Marcin Kozera śni się uczniom po nocach, ale koniec końców, nie wzbudza raczej fascynacji. Dwa wymienione tytuły pozycjonują autorkę jako skrojoną pod szkolne wymogi. Must read dla uczniów, i na tym koniec.

Poza oczywistym dorobkiem literackim Dąbrowska to też kobieta o ciekawej biografii: wykształcona, aktywna, angażująca się politycznie aż do końca okresu międzywojennego. Studiowała nauki przyrodnicze, socjologię oraz ekonomię na uniwersytetach w  Lozannie i Brukseli. W Polsce uczyła geografii. Była żona Mariana Dąbrowskiego, z którym tworzyła wolny związek, po jego śmierci zeszła się ze Stanisławem Stempowskim. Wiele o jej romansach można dowiedzieć się z Dzienników, pojawiają się jednak zarzuty o to, że przemilczała swój biseksualizm. Wiadomo przecież o jej relacji uczuciowej z pisarką Anną Kowalską. Z  podziwem czytam zdanie, które wyszło spod jej pióra: „Taka sama miłość jak inne” (Dzienniki). Warto, aby takie wypowiedzi, przywoływane również z przeszłości, pojawiały się we współczesnych dyskusjach o sytuacji mniejszości seksualnych.

Ta kobieta to jednak nie tylko twórczyni jednego hitu w  czterech tomach i postać o burzliwych losach. Przypomnijmy zatem Znaki życia (korzystam z wydania z 1962 r., Wydawnictwo Czytelnik).

W  liście do Eberharda Dieckmanna (młodego redaktora z wydawnictwa Rütten und Loening, który w owym czasie – mowa o roku 1955 – pracował nad nowym przekładem na język niemiecki Nocy i dni, a bez konsultacji z pisarką wziął też na warsztat opowiadanie Ksiądz Filip) pisała: „Ten tom, wysoko ceniony przez znawców, nie ma takiej popularności jak inne moje książki. Ma za to specjalne miejsce w moim autorskim sercu, które na ogół nie lubi własnych utworów. Podjęłam tam trudne zadanie napisania kilku short stories, każdej według innej zasady kompozycyjnej. Są to jakby etiudy na formę nowelistyczną. Jako robotę najwyżej stawiam z tych opowiadań Oktawię, rzecz zrobioną »z niczego«”.

###banner###

W  tomie znajdujemy opowiadania: Ksiądz Filip, Panna Winczewska, Drobiazg, Szkiełko i wspomnianą Oktawię, za którą podążam – za „namową autorki”. Dąbrowska rysuje w nim sylwetkę współczesnej kobiety (tak, współczesnej!). Oto ona, Oktawia, w pewnym momencie odkrywa, że zniknął z jej życia szczebiot dzieci. Zamiast drążyć pustkę w matczynym sercu oraz zamartwiać się utratą roli matki-opiekunki, kobieta łapie wiatr w żagle i podejmuje decyzję o…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Wiesław Myśliwski. Słuch absolutny