Do pewnego stopnia tak. Nauki wyłoniły się z filozofii, a ta miała bardzo wiele wspólnego z religią, bo stawiała pytania metafizyczne – pytania o rzeczy ostateczne. Przez większą część dziejów ludzkości człowiek obywał się bez nauki, przynajmniej w takim kształcie, w jakim znamy ją współcześnie. W tej chwili jednak nie ma powrotu do tego przednaukowego okresu. Bez nauki i jej zastosowań nasza planeta obecnie nie byłaby w stanie nawet się wyżywić. Niewątpliwe nauka jest dla kultury ogromną wartością, z której nie można zrezygnować. A religii nauka jest, moim zdaniem, wręcz potrzebna. Jeżeli popatrzymy na historię chrześcijaństwa (by pozostać w naszym kręgu kulturowym), to dostrzeżemy, że nauka i religia szły ze sobą cały czas w parze. Filozofia jako poprzedniczka nauki i religia były ze sobą splecione przez całe średniowiecze i nauki genetycznie się z tego splecenia wyłoniły. Zagadnienia teologiczne stanowiły niejako przednaukowe przygotowania pewnych koncepcji naukowych. Pojęcia, które potem w rewolucji naukowej w XVII w. odegrały istotną rolę, takie jak: przestrzeń,…
Absolwentka komparatystyki i filozofii UJ, współpracowniczka miesięcznika "Znak".