„Jako filozofować znaczy uczyć się umierać” (tłum. T. Boy-Żeleński). Gdy w roku 1936, mając lat 14, czytałem Próby Montaigne’a, natrafiłem na rozdział pod takim tytułem, który stał się dla mnie objawieniem. Od tego czasu symbolizuje on dla mnie jednocześnie Próby Montaigne’a, jak i moje życiowe „próby”, i filozofię starożytną, i filozofię jako taką.
Pojąłem wówczas, że filozofia to nie żadna teoretyczna ani abstrakcyjna konstrukcja, lecz ćwiczenie, terminowanie, nauka, nie tylko umierania, ale także życia podług pewnego sposobu, życia świadomego i przytomnego.
I że jedynym sensem dyskursu filozoficznego jest doprowadzenie do tego, by tak żyć, wreszcie – że ten gatunek filozofii był filozofią taką,…