Dwie tablice po dwóch stronach miasta. Jedna na murze szpitala wojskowego przy ul. Wrocławskiej. „»Litości promieniste ramiona / obejmują rozbite serce«. Georg Trakl (1887–1914)”. Te dwa wersy ze Śpiewu uwięzionego kosaprzełożył Zbigniew Herbert. Druga tablica w 2014 r. została umieszczona przy bulwarach wiślanych. Widnieje na niej napis, po polsku i po angielsku: „Gdzieś tutaj w pobliżu 14 sierpnia 1914 r. Ludwig Wittgenstein wszedł na pokład wojennego statku Goplana”. Dwie tablice na pamiątkę ważnego niespotkania. W 2001 r. codziennie przechodziłam obok tablicy Trakla. Otoczony zielenią secesyjny szpital jest dziełem austriackiego inżyniera Maksymiliana Hoffmana. Na początku XXI w. można było jeszcze odwiedzić skromną wystawę poświęconą poecie. Nie wiedziałam o niej, a utrudniająca funkcjonowanie szpitala izba pamięci poety została zlikwidowana w 2007 r. W drodze do szkoły, Liceum imienia Bartłomieja Nowodworskiego, mijałam również zrujnowany budynek z klasycyzującym tympanonem przy ulicy Powiśle. Były to od lat niszczejące tzw. koszary na Groblach. Nie wiedziałam, że w czasie I wojny światowej mieściło się tam dowództwo Cesarsko-Królewskiej Flotylli Wiślanej. Patrzyłam, jak zaniedbany budynek pokrywa graffiti. W 2002 r. został wyburzony, a na jego miejscu zbudowano hotel Sheraton. Latem 1914 r. Ludwig Wittgenstein wybierał się za granicę. Poprzednie dwa wakacyjne…
Historyk sztuki, współpracuje z „Zeszytami Literackimi”. Ostatnio wydała biografię Jaka szkoda. Krótkie życie Pauli Modersohn-Becker oraz zbiór opowiadań Ten kraj. Publikuje pod pseudonimem.