Starsze pokolenia modliły się często: „Od nagłej i niespodziewanej śmierci zachowaj nas, Panie”. Było to zrozumiałe w czasach wojny i trudno dostępnej opieki medycznej. Dziś częściej nasi bliscy umierają w szpitalach. Czy nagła śmierć nie wydaje się lepsza od przeciągającej się hospitalizacji? Dziś też ludzie umierają nagle i niespodziewanie. Niedawno uczestniczyłam w pogrzebie ojca rodziny, który poszedł spać i już się nie obudził. Takie przypadki wciąż się zdarzają. Niektórzy tego pragną, bo nagła i niespodziewana śmierć oszczędza tego procesu umierania, którego wszyscy się bardzo boją. Jest on odbierany jako rzecz naprawdę straszna i wobec tego wielu ludzi wolałoby, zamiast przez to przechodzić, po prostu nagle i niespodziewanie odfrunąć. Odróżniałabym jednak nagłe od niespodziewanego. O tym się często zapomina, że np. ta śmierć wojenna była nagła, ale jednocześnie spodziewana. W końcu zagrażała na każdej…
b. redaktor miesięcznika „Znak”, współautorka książki Świat według Janki.