Poniższe rozważanie jest moim małym wkładem w uczczenie Jubilata, z którym spróbuję przy tej okazji jednakże nieco podyskutować. Konfrontacja z wielkimi umysłowościami to wszak niezwykle cenne zajęcie. Michał Heller jest intelektualną marką samą w sobie, a o podobną w polskim Kościele niezwykle trudno. Ksiądz Profesor jest gorącym zwolennikiem dialogu teologii z nauką, co zostało docenione Nagrodą Templetona, stąd też moje refleksje będą dotyczyć kwestii fundamentalnych, kilku konkretów ze styku wiary / teologii i współczesnej nauki, oraz pytań i wątpliwości z tym związanych.
Możliwość wiary w dobie mechaniki kwantowej
Nie ulega wątpliwości, że jeśli teologia chce być nauką – a tkwiący w jej nazwie logos do tego zobowiązuje – musi być wierna rozumowi. Stąd też nie dziwi mnie konstatacja Michała Hellera, że fundujący teologię „akt wiary nie może być irracjonalny” (S, s. 50). Postulatem przezeń stawianym, skądinąd chwalebnym, jest obudzenie w chrześcijańskich myślicielach świadomości, że nauka powinna stanowić ważną część tzw. przedsionków wiary (preambula fidei). A przecież równocześnie „jedną z największych przeszkód w zaakceptowaniu wiary…