Agata, ale jeśli ja mam to zrozumieć, jeśli coś ma się zmienić, ja muszę móc wypowiedzieć, co myślę, i w rozmowie z tobą wspólnie się zastanowić, co z mojego myślenia ma sens – powiedział mój przyjaciel w desperacji. Ja też byłam zdesperowana, w gniewnym retorycznym ferworze, na serio moralnie poruszona. Właśnie spadałam w przepaść: przepaść między wyobraźnią mężczyzn i kobiet obnażoną przez #MeToo.
A jednak musiałam się w tym locie zatrzymać. Bo choć miałam rację, on również ją miał – jeśli mamy zdementować patriarchalną wyobraźnię, której nosicielami i nosicielkami w różnym stopniu jesteśmy wszyscy, ale która dla mężczyzn jest wygodniejsza, a więc i bardziej przezroczysta, to tu, w kontekście długiej znajomości, gdy wiem, że on naprawdę próbuje zrozumieć, musimy stworzyć sobie jakąś safe space na wyrażenie niepoprawnych wątpliwości. Odetchnęłam głęboko, starając się wziąć w nawias moje słuszne oburzenie.
Bastiony pychy
Od #MeToo i tamtej rozmowy minęły już niemal cztery lata. Harvey Weinstein trafił do więzienia, Bill Cosby już z niego wyszedł….