Co jakiś czas w polskich debatach powraca teza o „dziwaczności” polskiej kultury, której dowodem ma być – jak to bywa określane – „perwersyjna forma polskiego patriotyzmu, jego podążanie ku śmierci, samozniszczeniu”, szczególnie widoczna w biorącym się jeszcze z romantyzmu kulcie postaw straceńczych. Teza ta powróciła w dyskusjach nad moją najnowszą książką Oddać życie za Polskę. Samobójstwo altruistyczne w kulturze polskiej XIX wieku, tymczasem wbrew narzucającym się pozorom trzeba powiedzieć wyraźnie: w kulturze polskiej nie dominuje żadna mitologia ani praktyka samobójstwa altruistycznego, nigdy też taka mitologia ani praktyka nie była żadną, wybitnie tylko polską specjalnością, która wyróżniałaby nas spośród narodów świata.
Polskie samospalenia
Przeciwnie: mamy w tym zakresie raczej dokonania skromne, np. w porównaniu z kulturą Japonii czy – szerzej – kulturą wschodniej Azji. Słowo „kamikaze” nie jest, niestety, polskiego pochodzenia. Podobnie jak nie byli Polakami mnisi buddyjscy, którzy w latach 60. XX w. za przykładem Thich Quang Duca setkami popełniali samobójstwa altruistyczne, na ulicach miast Wietnamu Południowego, płonąc żywcem w proteście przeciwko prześladowaniu buddyzmu przez katolicki reżim Ngo Dinh Diema. Polakami nie byli także „dziwaczni” czescy chłopcy – Jan Palach,…