Podobno często na spotkaniach autorskich wokół książki Bezmatek słyszysz pytanie o to, jak wyobrażasz sobie jej czytanie przez swoje dzieci.
Bardzo go nie lubię, wkurza mnie, a niestety, prawie zawsze ono pada. Ludzie nie mają chyba świadomości, że takie pytania mogą być raniące.
Dlaczego?
Bo podważają świadomość i odpowiedzialność rodzica wobec dzieci.
Ostatnio to pytanie padło z ust kobiety i zawierało w sobie pewne założenie-obawę o reakcję mojej córki na książkę. Jednocześnie było to założenie na mój temat: że nie zastanowiłam się nad tym, co będzie, gdy Bezmatek przeczytają moje dzieci, i może zachowałam się lekkomyślnie czy egoistycznie.
Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że moja córka już przeczytała. Jak sama mówiła, nauczyła się czytać, aby przeczytać moją książkę, i zrobiła to bardzo ostentacyjnie.
Teraz ma prawie osiem lat, jako czterolatka obserwowała, jak pisałam, wiedziała też, o czym książka będzie. Chodziła i powtarzała:…