W chwili gdy piszę te słowa, rosyjskie rakiety spadają na Kijów, a wojska agresora próbują przełamać linię obrony ukraińskiej stolicy. Zaledwie kilka tygodni temu mało kto mógł wyobrazić sobie równie tragiczną, co surrealistyczną sytuację. Jeszcze trudniej było ją przewidzieć w momencie upadku komunizmu w Europie Wschodniej i rozpadu Związku Radzieckiego, gdy kształtował się nowy globalny układ. To wtedy Francis Fukuyama ogłosił koniec zimnej wojny końcem historii jako takiej, tzn. „ostatnią fazą ideologicznej ewolucji ludzkości” i rozpowszechnieniem zachodniej demokracji liberalnej jako ostatecznej formy rządów. Niezależnie od oceny samej prognozy rozpad ZSRR był powszechnie postrzegany jako odrębne wydarzenie, które zdawało się dokonać w cudowny sposób, niemalże z dnia na dzień; miało więc stanowić punkt zwrotny w jakimś procesie – a nie proces sam w sobie. „Trudno mi wyobrazić sobie wydarzenie dziwniejsze i bardziej zaskakujące, a na pierwszy rzut oka bardziej niewytłumaczalne niż nagły i całkowity rozpad, zniknięcie ze sceny międzynarodowej (…) wielkiego…
Ukraiński historyk, dyrektor Ukraińskiego Instytutu Badawczego na Uniwersytecie Harvarda. Autor książek m.in. Ostatnie imperium. Historia upadku Związku Radzieckiego (2015) oraz Czarnobyl. Historia nuklearnej katastrofy (2019). W 2022 r. nakładem Znaku Horyzont ukaże się jego książka Zapomniane bękarty...