Subskrybuj
fot. Bartek Sadowski
dziennikarka i publicystka. W latach 1996–2008 była redaktorką „Tygodnika Powszechnego”. Laureatka nagrody dziennikarskiej Grand Press w kategorii wywiad (2007). Wydała m.in. Co zdążysz zrobić, to zostanie. Portret Jerzego Turowicza (Znak 2012) oraz Ludzie Znaku (2015)....

Śpiew na ból

„Jak się tworzyło?” – pyta zaczepnie Katarzyna Turek pacjentkę chorą na schizofrenię. Para oczu podnosi się znad kartki ze słowami układanej piosenki i patrzy ze skupieniem w twarz młodej kobiety. „Najważniejsze było dla mnie to, że przez chwilę nie słyszałam tych głosów, które ciągle do mnie mówią".

Słysząc dźwięki ragtime’u wydobywające się ze świetlicowego pianina, zajrzały do sali nawet siostry zakonne. Grał Maciej Kierył, anestezjolog ze szpitala w Międzylesiu, sąsiadującego z ośrodkiem opiekuńczym dla dzieci z  upośledzeniem intelektualnym. Siostry wezwały lekarza do krztuszącego się dziecka. Po udzieleniu pomocy, nie chcąc bezczynnie spędzać czasu na obserwacji pacjenta, obowiązkowej po medycznej interwencji, zaczął grać. Dzieci pojawiły się momentalnie. Tańczyły, śpiewały do samodzielnie ułożonych słów, nuciły, krzyczały do rytmu. Przy jazzowych kawałkach nawet te spośród nich, które słyszały źle albo bardzo słabo, były już na pełnym śpiewaczym rozruchu. Stawały blisko pudła rezonansowego instrumentu, a odbierany ciałem rytm pozwalał im włączyć się do zabawy.

Był rok 1970. Sytuacja, która pozwoliła lekarzowi i jego słuchaczom poznać terapeutyczną moc muzyki, wytworzyła się spontanicznie. Po doświadczeniu w domu pomocy doktor eksperymentalnie zaczął włączać muzykę podczas operacji.

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Moje duchowe miejsce