Pierwsza Angelika, którą poznałem, prowadziła życie awanturnicze. Była markizą, romansowała, uciekała z więzienia, gościła u króla Ludwika XIV i sułtana, bywała w świątyniach satanistów i w haremach, ba, nawet porwali ją piraci i wystawili na sprzedaż na targu niewolników. Mowa oczywiście o Angélique de Sancé, bohaterce pięciu filmów z lat 60. wyreżyserowanych przez Bernarda Borderie, a opartych na 13-tomowym cyklu powieści spod znaku płaszcza i szpady pióra Anne i Serge’a Golonów. „Chcąc ratować męża, była gotowa przespać się z połową Francji” – skomentował dosadnie mój przyjaciel Piet Borusowski, który w dzieciństwie także zasiadał przed telewizorem z wypiekami na twarzy. W biografiach dawnych malarek (może i dobrze) nie znajdziemy aż tylu wrażeń – ich losy rzadko kiedy stają się kanwami powieści. Życiorysy te wychodzą niemal spod jednej sztancy: córka artysty, mniejsze lub (najczęściej) większe problemy z zaistnieniem w świecie sztuki, staropanieństwo albo małżeństwo z innym twórcą. A jeśli ten nie jest w stanie pogodzić się z faktem,…
Prof. dr hab., pracownik naukowy Wydziału Polonistyki UJ. Anglista i polonista przekwalifikowany na niderlandystę i historyka sztuki. Znawca dawnej kultury holenderskiej, tłumacz literatury niderlandzkiej, zbieracz fajansów, książek i rupieci. Opublikował 25 książek (w tym 10...