Trudno o trafniejszą diagnozę. Zgodnie z wizją kanadyjskiego mistrza, staliśmy się dziś ujarzmiającymi się wzajemnie marionetkami, którym trudno żyć „poza zasadą technologicznej przyjemności”.
W prowadzonej przez siebie telewizji kablowej – o znamiennej nazwie CIVIC TV – Max Renn (James Wood) stawia na nagrania oscylujące wokół miękkiej pornografii i przemocy. Pytany o zasadność i etykę swoich filmowych selekcji bohater stwierdza, że odpowiada po prostu na potrzeby złaknionych mocnych wrażeń widzów. Sam Max poszukuje coraz bardziej szokujących, niecenzuralnych wręcz materiałów. Szybko okazuje się jednak, że tego rodzaju filmy nie pokazują bezpiecznej symulacji, lecz autentyczne krwawe tortury. Przekleństwem staje się również sam seans pirackich taśm – tytułowy Wideodrom zostawia na ciele i umyśle tych, którzy oddali mu swoją uwagę, nieodwracalne zmiany. Renn przemienia się w bohatera tragicznego, który nie jest w stanie zaspokoić rosnącego uzależnienia od filmowej perwersji, tracąc przy tym niezależność swojego osądu, co wiele osób zaczyna niebezpiecznie wykorzystywać.
Jak słusznie stwierdził w jednym ze swoich artykułów badacz twórczości Cronenberga, Jan Dąbrowski: „Nie potrafię wyobrazić sobie wrażenia, jakie na publiczności zrobił WideodromDavida Cronenberga w dniu premiery. Seks i przemoc w różnych proporcjach łączą się tu z wpływem mediów – w równym stopniu szkodliwym, co stymulującym mózg. W 1983 r. był to szklany…