Zarówno przeciwnicy – nieliczni, chociaż wymowni – jak i zwolennicy polskich form religijności przedstawiali je podobnie. Wiara prosta, maryjna, czyli „matczyno-etyczna” raczej niż metafizyczna, wiara przesiąknięta do cna zaufaniem całej zbiorowości do Twórcy, a nie oparta na relacji jednostka – Bóg. Wiara osadzona w tradycji i przenikająca uczucia naro¬dowe, ale i przez nie przeniknięta. Wiara cechująca się uproszczonym mesjanizmem, przeświadczeniem, że cierpienia (Ojczyzny nie jednostki) stanowią zasługę, a zatem nagroda spotka Polskę, jeszcze zanim „rozgrzmi się już sąd Twój w niebie”. Wiara niechętna więc „katolickiemu intelektualizmowi”, pozostawiająca odłogiem kwestie teologiczne, dramaty wyboru, oraz wiara, która skłaniała (przypomnijmy…