Bar z burzą za oknem
W barze nie było już nikogo. Barman stawiał ostatnie krzesła na mokrych blatach drewnianych stolików.
Przepraszam, że zawracam głowę.
Jestem Krzysztof. Chciałem zapytać, czy nie jesteś może osobą, która mieszkała w Gostyninie na Bierzewicach, z którą kiedyś jeździłem na rowerze i zbierałem śmieci na Białym. Jeśli to nie ty, to przepraszam.
Żałuję, ale to nie ja. W oddali błysnęło. Miło wspominam tę znajomość, bo bardzo pani podobna do tamtej osoby. Deszcz mocno bębnił w szybę. Silna burza. Tak. Siedzieli już tylko w milczeniu. To, co przychodziło im do…