W papierowym wydaniu Miesięcznika ZNAK artykuł ukazał się pod tytułem Srebrne gody
Leżą w łóżku plecami do siebie. Ona ma skrzyżowane ręce, zerka na niego z nutą niezadowolenia i podejrzliwości na twarzy. On, w szarym podkoszulku, trzyma obie ręce na poduszce, jest wyraźnie zamyślony. W najczęściej kolportowanej wersji tego popularnego mema ona jest przekonana, że jej partner z pewnością myśli o innych kobietach, układa logistykę ognistego romansu lub pokątnej chryi, tymczasem on oddaje się rozważaniom o Cesarstwie Rzymskim, zastanawia się, czy jeśli jego syn będzie księdzem, to będzie musiał mu mówić „ojcze”, bądź oddaje się innej, równie niewinnej zabawie umysłowej. Jeśli jednak, tak jak ja, jest milenialsem, wychował się na grach komputerowych i piłce nożnej, istnieje spore prawdopodobieństwo, że snuje dalekosiężne plany: myśli o zimowym okienku transferowym, obiecujących juniorach z drużyn młodzieżowych, których będzie wprowadzał do pierwszego zespołu, o taktyce na najbliższe derby i wygasającym kontrakcie gwiazdora. Bo właśnie to przed…