Książka Chrześcijaństwo. Amoralna religia, będąca zapisem rozmów Artura Nowaka z Ireneuszem Ziemińskim (N&Z), wzbudziła spore zainteresowanie jeszcze przed oficjalną premierą. To przełożyło się na powodzenie publikacji na rynku czytelniczym. W środowiskach, które w książce zostały wywołane do tablicy, nie doczekała się ona jednak otwartej debaty, która pozwoliłaby na rzeczową konfrontację z radykalnymi tezami autorów. Mam na myśli reakcje szeroko rozumianej teologii, zwłaszcza katolickiej.
Fundamentalna teza książki, wyrażona w tytule, a jeszcze dosadniej w ilustracji na okładce, nie pozostawia złudzeń co do treści zamieszczonych wewnątrz. Zakładając nawet publicystyczny czy popularnonaukowy charakter książki, można by oczekiwać od niej rzetelności, uczciwości i niepreferowania szkodliwych domysłów. Tym bardziej że obaj autorzy występują w roli dociekliwych badaczy „amoralnego chrześcijaństwa”. Ponieważ okładkowy Przestępca (czyli Jezus) jest główną przyczyną owej amoralności, dlatego ich teza jest jednoznaczna: „Nie ma podstaw, aby przeciwstawiać zły Kościół dobremu Jezusowi”.
Jak czytać Biblię
Nikt nie powinien mieć dzisiaj wątpliwości, że w Biblii pomieszczone zostały mity, które w sposób obrazowy, przenośny, metaforyczny czy nawet zmyślony mają przekazywać prawdy religijne. Mity są obecne nie tylko w Starym, ale także w Nowym Testamencie. Każdy, kto ma w tym względzie podstawową wiedzę, nie powinien czy wręcz nie może traktować mitów jako wydarzeń historycznych.
Już w tej materii Nowak i Ziemiński popełniają moim zdaniem przewrotny i świadomy błąd dosłownego traktowania biblijnego przekazu. Szczegółowo…