Subskrybuj
Michel Foucault w swoim domu w latach 70. XX w. fot. Martine Franck/Magnum/Forum
Redaktor miesięcznika „Znak”, dr nauk społecznych, tłumacz i popularyzator współczesnej włoskiej filozofii politycznej.

Czego nas uczą przypadki Foucaulta i Derridy

Nie ma już intelektualistów, których erudycja miałaby w sobie taki czar kontestacji i antyhierarchicznej rewolty. Dlaczego Michel Foucault i Jacques Derrida – każdy na swój sposób – zyskali status intelektualnych guru?

Wystarczy wstukać w wyszukiwarkę Google Scholar nazwiska Michela Foucaulta i Jacques’a Derridy, by przekonać się, że mamy do czynienia z intelektualnymi gwiazdami światowego formatu. Przy tym pierwszym pojawia się ok. 1 mln 430 tys. odpowiedzi, przy drugim ok. 504 tys. Ani Hannah Arendt (484 tys.), ani Martin Heidegger (292 tys.), ani Jürgen Habermas (173 tys.) nie mogą się z nimi pod tym względem równać. Żadne nazwisko humanisty, które wpisałem, nie przebija tych dwóch Francuzów. Pod względem popularności stanowią absolutny top wśród studentów i naukowców.

Nieco ponad 15 lat temu zacząłem intensywnie czytać, co napisali. A zdobycie wówczas ich najważniejszych tekstów nie było łatwe. Na temat Derridy sporo było komentarzy, jednak brakowało w języku polskim wielu książek jego autorstwa, nakłady innych były od lat wyczerpane – interesujący mnie zbiór Pismo i różnica był białym krukiem. Można zresztą zrozumieć, że niełatwo było nadążyć tłumaczom za tak płodnym autorem. Z Foucaultem było lepiej – choć przetłumaczony był tylko jeden tom jego wykładów: Trzeba bronić społeczeństwa. Siedziałem więc w krakowskich czytelniach i szukałem, czego się tylko dało – natrafienie na coś w czasopismach z lat 80. i 90. przynosiło wielką…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Jak żyć w ciałopozytywnym świecie