To mógłby być materiał na sagę o Jamesie Bondzie na miarę XXI w. Pod kryptonimem „007”, zamiast kokieteryjnego mizogina, kryłaby się grupa interdyscyplinarnych altruistów pochodzących z różnych krajów i grup etnicznych, która z dążenia do prawdy zrobiła coś, co wymyka się prostym definicjom. Główna siedziba agencji mieści się w Londynie, lecz nie działają w służbie Jej Królewskiej Mości – nie pracują dla rządzących, tylko dla tych, którymi się rządzi. Ich śledztwa mają obnażać skutki nadużywania władzy, przedstawiać zbrodnie, które popełniono w mniej lub bardziej białych rękawiczkach. Do tej pory zrealizowali ponad 100 śledztw w kilkudziesięciu miejscach na świecie: od Argentyny po Stany Zjednoczone, od Namibii po Wielką Brytanię, Mjanmę i Indonezję. Ich oddziały znajdują się w 12 lokalizacjach, także w Ramallah, stolicy Autonomii Palestyńskiej. Efekty ich działań były wykorzystywane jako materiał dowodowy w sądach Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Grecji, Izraela i Kolumbii, a także prezentowane w Międzynarodowym Trybunale Sprawiedliwości w Hadze. Choć ich praca nie ma nic wspólnego z badaniem zjawisk paranormalnych, to ich misja przypomina mi stare hasło serialu Z Archiwum X: „The truth is…
Absolwentka Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych na UW. Od 2014 r. redaktorka i autorka tekstów na tematy związane z kulturą, społeczeństwem i inkluzywnością. Współpracowała z „Res Publicą Nową”, „Wysokimi Obcasami Praca” i publikowała teksty w pismach...