Trzy kobiety w tradycyjnych algierskich strojach wchodzą do pokoju. Stają przed lustrem. Zdejmują zasłony, rozplatają włosy. Jedna po chwili wahania obcina długie warkocze. Inna rozjaśnia swoje włosy za pomocą odrobiny perhydrolu. Wkładają krótkie sukienki, garsonki, spódnice. Ich przemianie towarzyszy narastający rytm bębenków. Brakuje jeszcze torebek z umieszczonymi w nich bombami zegarowymi i krótkiej instrukcji obsługi, które zapewnia mężczyzna. Kobiety rozchodzą się do modnych kawiarń i klubów…
Scena ta jest jednym z kluczowych momentów filmu Gilla Pontecorva Bitwa o Algier. Włoski reżyser przedstawił w niej historię pierwszej – przegranej – fazy powstania antykolonialnego w Algierii, które zaczęło się w 1954 r. Prawdziwym tematem filmu jest jednak przemiana skolonizowanego społeczeństwa dokonująca się pod wpływem doświadczenia walki zbrojnej.
Oglądanie sceny z algierskimi kobietami może zmylić. Nic tu nie jest takie, na jakie wygląda w pierwszej chwili – szczególnie w oczach publiczności zachodniej, bezkrytycznie zapatrzonej w swoje kody i symbole emancypacji. Zrzucanie zasłon okazuje się zaledwie narzędziem, za pomocą którego należące do rewolucyjnej komórki kobiety chcą przechytrzyć okupanta. Gesty i czynności, także dziś chętnie kojarzone z wyzwoleniem od ciasnego gorsetu tradycji, mają jedynie uśpić czujność wroga.
Cały rytuał okcydentalizacji kodu odzieżowego, wybielania,…