Przyszli pod trafostację. Dmuchnęli w piszczałki. Coś im się jednak udało. Coś drgnęło w tej historii: metal zachrobotał, usłyszeli dźwig pracujący wewnątrz szybu i jedna z metalowych ścian ustąpiła. Podłużne czarne nity okazały się zawiasami. Twaróg włożył rękę w szparę, która pojawiła się po prawej stronie, i otworzył drzwi. Przed sobą zobaczyli windę. Nie różniła się od innych wind magazynowych, które widuje się w domach handlowych. Brakowało w niej tylko przycisków, wysyłających dźwig na konkretne piętra. Szymon wszedł do środka. Za nim Mucha i Twaróg, który na wszelki wypadek przytrzymał ręką drzwi. Nie lubił pomieszczeń, które można było zatrzasnąć jak pułapkę. – Chyba nie chcecie tego uruchamiać? – zapytał. Mimo że tu, w trafostacji, panował piwniczny chłód, na czole chudego pojawiły się krople potu. – Nie widziałeś, co się stało? – zapytała Mucha. Oddychała szybko, oczy miała szeroko otwarte. – Drzwi się otworzyły dopiero, kiedy zagraliśmy na tych piszczałkach. – I właśnie dlatego nie powinniśmy tam wchodzić. To jest pojebane!…
Poetka, autorka powieści, sztuk teatralnych i książek dla dzieci. Doktorantka w Instytucie Badań Literackich PAN. Związana z Międzynarodowym Festiwalem Opowiadania. Ostatnio opublikowała tom wierszy Dla twojej córki (2024)