Potrzebujemy go, ponieważ nie możemy myśleć o wszystkim naraz i nie możemy we wszystko jednocześnie wątpić. Musimy uznać jakiś zespół podstawowych rozstrzygnięć i określeń za – przynajmniej tymczasowo – trafny, aby nasze myślenie miało jakiś kierunek, przedmiot i cel. Musimy tak czynić, nawet jeśli przypuszczamy, że część tych paradygmatycznych twierdzeń jest błędna, albo przynajmniej nie całkiem prawdziwa.
To poszukiwanie nowego paradygmatu może się podobać tym bardziej, że dokonuje się w duchu filozofowania Jacka Filka, to znaczy nie w postawie aroganckiego Besserwisserstwa, ale w pokornej świadomości, że każdy nowy paradygmat jest (i musi) być budowany na fundamencie poprzednich, zawiera w sobie ich elementy, co więcej,…