Mit założycielski Rzymu opowiada o świętym kręgu wytyczonym przez Romulusa za pomocą pługu zaprzężonego w śnieżnobiałą krowę i takiegoż byka. Krąg ów, z łacińska orbe, da nazwę miastu właściwemu (urbs). W jego granicach obywatel rzymski powinien czuć się bezpiecznie niczym w świątyni. Bo istotnie Rzym w swoich ścisłych granicach wyznaczonych przez pomerium, świętą opaskę miasta, to nie tylko umowny obszar w zakolu Tybru: to miejsce nadprzyrodzonej opieki bogów, w którym mają oni swoje świątynie, w którym mieszka król, w którym nie wolno grzebać zmarłych i do którego wstępu nie mają zbrojne legiony. Pomerium – które w IV wieku przed Chr. wzmocni mur niesłusznie przypisywany Serwiuszowi Tulliuszowi – oddziela wyraźnie dwa elementy starożytnego życia: Urbs Romana i Ager Romanus: miasto i wieś rzymską. Choć przekroczenie tej mitycznej granicy stanowi, jak wkrótce zobaczymy, przejście do zupełnie innego świata, miasto i wieś rzymska to organizmy ściśle ze sobą współżyjące. Oczywistym, choć nie jedynym, aspektem tego współżycia jest zasilanie miasta…