Problemy związane z zapłodnieniem in vitro były dosyć szeroko omawiane w “Tygodniku Powszechnym” w połowie roku 2006. Dyskusję zainicjował artykuł Artura Sporniaka Pusta kołyska(“Tygodnik Powszechny” 2006, nr 29). Przeszła jednak ona raczej bez echa, ponownie zaś z wielką siłą rozgorzała dopiero po wzmiance ze strony rządowej o możliwości refundowania tej procedury z funduszy państwowych. Być może przyczyniła się do tego ostrość sformułowań użytych przez biskupów, którzy również zabrali głos. Przypomnieli oni znane stanowisko Kościoła w tej kwestii, stosując przy tym, niestety, retorykę nieuwzględniającą poglądów, emocji i stanu świadomości sporej części społeczeństwa. Zarówno strona rządowa, jak i Episkopat przyczynili się do tego, by opozycji, zwłaszcza lewicowej, trafiła się nie lada gratka. Oto pojawiła się możliwość zapędzenia rządu w kozi róg: jeśli nie zgodzi się on na refundację (chociażby z przyczyn finansowych, skoro wiadomo, jak bardzo brakuje pieniędzy służbie zdrowia), opozycja ogłosi, że rząd podporządkowuje się Kościołowi, pozwala sobie narzucić kościelny system wartości, nie ma zrozumienia i empatii dla ludzi, którzy sytuację niepłodności…