O której dziś wstałaś?
Późno, o ósmej. Przez cztery lata we wtorki wstawałam o czwartej rano, żeby prowadzić audycję w radiu. To jest tortura. Na wakacjach znajomi namawiali mnie, żebyśmy obejrzeli razem wschód słońca. Odmówiłam, widziałam już wszystkie. Nie jestem typem rannego ptaszka, ale radio to najbardziej magiczne z mediów. Jest w nim szczególna relacja między mną mówiącą do mikrofonu a ludźmi słuchającymi. Radio na żywo wydaje mi się przestrzenią ważnego kontaktu i rodzajem moralnego zobowiązania.
To zobowiązanie nie działa na wizji?
W szklanym pudełku trudniej o poczucie więzi z odbiorcami. Dawno temu Grzegorz Miecugow powiedział mi, że telewizja jest głupsza niż radio. Dla wygłoszenia dwóch zdań trzeba się pół godziny malować, przebrać i siedzieć prosto, bo inaczej zamiast słuchać, wszyscy będą się zastanawiać: co jej się stało, czemu tak krzywo siedzi? A w radiu wchodzisz i mówisz najważniejsze. Jak dowiedli amerykańscy uczeni, wcale nie mamy podzielności uwagi. I jeśli się tylko słyszy, to słyszy się lepiej i więcej zapamiętuje.
A jednak pracę skończysz dziś po 22.00 w telewizji.Tak. I to bywa trudna praca, gdy musimy przygotowywać program z tematów dramatycznych, ze zniszczeń i cierpień, wymyślić, jak mądrze na…