Czym jest starość? Jak ją Pan przeżywa?Historia każdego z nas sprowadza się do tego, że rodzimy się w słabości i umieramy w słabości. Nawet w naszych genach jest zapisane, że mamy dojrzewać i niknąć. Gdy dojrzewamy – dojrzewamy do odpowiedzialności, gdy odchodzimy – dojrzewamy do utraty odpowiedzialności. U naszego kresu potrzebujemy pomocy innych. Przez wiele lat byłem odpowiedzialny za mój dom wspólnotowy w Trosly – musiałem rozwiązywać konflikty, borykać się z trudnościami. Dziś nie mogę pracować jak dawniej. Mam 70 lat, nie ciążą już na mnie w naszym domu żadne obowiązki, poza jednym: że mam ich nie mieć… Służę tylko radą i jest mi z tym bardzo dobrze. Kiedy ludzie zaczynają myśleć o mnie z troską, czuję, że dzieje się coś nowego. Teraz, kiedy jestem słabszy i inni widzą moją słabość, pełniej doświadczam, czym jest komunia. Bo kiedy dysponujemy siłą, nie wiemy, czym ona jest. Oczywiście władza czy autorytet mogą wyrażać się w sposób uprzejmy i potrafią budować jedność, niemniej prawdziwa komunia wyklucza siłę. Tajemnica słabości polega na tym, że to ona sprawia, iż jesteśmy razem. Fundamentem każdej wspólnoty, każdej rodziny jest wezwanie: „Potrzebuję cię, nie mogę tego zrobić sam”. Czyli słabość jest warunkiem bycia razem. Jestem dziś na etapie, kiedy nie mam obowiązków, ale mogę mówić. Następnie wkroczę w etap, kiedy…
Poeta, publicysta. Stale współpracuje z „Tygodnikiem Powszechnym” i „Znakiem”. Nakładem Wydawnictwa Znak właśnie ukazała się jego książka „Tischner. Biografia”, a w 2019 r. „Dziennik końca świata”. Wydał też m.in. tom miniesejów „Sto lat. Książka życzeń”...