Otóż na samym wstępie muszę się przyznać, że akurat ze świętymi to ja mam najmniej kłopotów. Na pewno nie mam problemów ze świętymi kobietami. Tu polityki kościelnej stanowczo mniej i tylko żałować można, że ciągle nie dość docenia się ogrom dobra wygenerowanego przez pokolenia Bożych kobiet. Podzielam opinię, że w dzisiejszych czasach „jedyna naprawdę skuteczna apologia chrześcijaństwa opiera się na dwu argumentach – na świętych Kościoła i sztuce, która powstała w jego łonie” (kard. Joseph Ratzinger, Raport o stanie wiary). Ludzie zmieniają życie na lepsze nie po przeczytaniu takiego czy innego, choćby…