Myślenie eschatologiczne
Wszyscy słyszeliśmy o Problemie Roku 2000 lub tzw. problemie Y2K (z ang. year 2 kilo bug), kiedy to na całym świecie, w tym w Polsce, martwiono się o to, czy zegary komputerowe poradzą sobie z przejściem do nowego tysiąclecia. W żadnym jednak innym kraju sprawy nie przybrały takiego obrotu jak w Ameryce, której kultura karmi się wierzeniami millenijnymi. A więc wzdłuż i wszerz Stanów Zjednoczonych ujawniło się podskórne lub zeświecczałe myślenie millenijne, a Amerykę ogarnęła swoista panika. Ludzie wycofywali pieniądze z kont bankowych, gromadzili baterie, żywność, wodę destylowaną… i amunicję. Może nie należy się temu dziwić, skoro senator Robert Bennett (mormon ze stanu Utah), po zbadaniu sprawy w podkomisji senackiej, której przewodniczył, stwierdził, że Y2K może „rozpętać ogólnoświatową recesję ze zgoła pustoszącymi skutkami gospodarczymi i społecznymi”. Inny znawca poinformował wtedy Amerykanów, że Y2K to „najbardziej złowieszcze zagrożenie dla gatunku ludzkiego od czasu odkrycia, że e=mc²”. Prasa oczywiście nie dawała się prześcignąć –…